Płynąca przez południową Polskę rzeka Dunajec przecina jedno z najpiękniejszych pasm górskich naszego kraju. Wycieczkę w Pieniny – bo o nich mowa, zacząć możemy od położonych w górze rzeki miejscowości Czorsztyn i Niedzica. W tych wsiach stoją łypiąc groźnie na siebie, położone na przeciwległych stokach doliny dwa zamki. Kiedyś były to warownie na granicy Polsko Węgierskiej, obecnie przestrzeń między nimi wypełnia woda. Wybudowana przed kilkunastu laty tama stworzyła sztuczny zalew, prawdziwy raj dla miłośników żeglarstwa i sportów wodnych. W czasie powodzi z 1997 roku tama uratowała położone niżej wioski przed zalaniem.  W pobliżu wejścia na zamek w Niedzicy widać znaki ostrzegawcze i informacje o zamieszkujących w środku duchach, my jednak podążymy dalej wzdłuż spienionego nurtu górskiej rzeki.

W miejscowości Sromowce Niżne w sezonie letnim można wsiąść na flisacką tratwę. Spływ „Przełomem Dunajca” to największa atrakcja Pienin. Nie jest to może rafting, ale wycieczkę umilają opowieści flisaków o okolicznych górach. Płynąc rzeką po prawej stronie miniemy leżący już po Słowackiej stronie Czerwony Klasztor. W pokrytym czerwonym dachówką kompleksie żył kiedyś brat Cyprian, który miał podobno wynaleźć legendarną latającą maszynę.

Po lewej stronie z daleka majaczy masyw Trzech Koron, największej góry Pienin na której szczycie kiedyś chroniła się ludność przed najazdami Tatarów. Dalej rzeka robi się wąska i wzburzona, nad falami wiszą urwiska skalistej góry Sokolicy.  W końcu mijamy uzdrowiskową Szczawnicę i docieramy do średniowiecznego Krościenka. Gdzie możemy wysiąść z tratwy.

W Krościenku zachował się stary kościół i prostokątny układ budynków przy rynku. Kiedyś była to osada służebna dla ukrytego wysoko w górach Zamku Pienińskiego. Do dziś można się udać na wycieczkę do ruin tej sekretnej warowni. Spośród mglistych oparów i zielonych paproci  na Górze Zamkowej wystają resztki niegdyś mocnych murów. Siedemset lat temu księżniczka Kinga schowała się tu przed hordą tatarów. Wyrzucony przez świętą grzebień zmienił się podobno w nieprzebyty pieniński las.