Każdy kto kiedykolwiek zwiedzał wyżynę Krakowsko-Częstochowską musi zachwycić się jej niepowtarzalnym pięknem. Liczne skałki i pagórki, raj dla miłośników wspinaczki, to pozostałości po osadach z dna nieistniejącego dziś prehistorycznego morza.  W okresie Jury falował tu bezkresny akwen wodny, na jego dnie żyło zaś wiele małży i skorupiaków.  Do dziś na niektórych skałach można dostrzec ślady niewielkich muszelek czy skamieniałych amonitów – morskich żyjątek z czasów dinozaurów.  Kraina ta usiana jest ruinami zamków i twierdz, starych świadków  wojen pomiędzy Królestwem Polskim a Czechami z południa. W połowie drogi z Krakowa do Częstochowy, na największym wzniesieniu, znajduje się najpiękniejszy, najbardziej malowniczy zamek całej Wyżyny.

Po niegdyś niezwykle bogatej, potężnej warowni Ogrodzieniec pozostały dziś ruiny, w dawnych czasach stanowił on jednak ważną twierdzę graniczną. Niszczycielska armia Szwedów spaliła i zniszczyła piękną budowlę . Według miejscowych legend czasami o północy z zamkowej studni dosłyszeć można brzęki łańcucha i przeraźliwe wycia. Na dziedziniec wypada z piekieł ujadając, przerażający płonący pies. To dusza pana Wereszyckiego, walczącego ze Szwedami byłego właściciela zamku. Obecnie w ruinach istnieje muzeum, zobaczyć w nim można salę tortur, makiety i zdjęcia. W sezonie na dziedzińcu urządzane są pokazy średniowiecznych walk, rzemiosła, tańców dworskich. Co piątek w nocy przedstawiane jest zaś widowisko „Wakacje z duchami”.  Na sąsiednim wzgórzu Birów, gdzie według archeologów istniała jeszcze starsza warownia, odtworzono wczesnośredniowieczny, drewniany gród. Liczne imprezy archeologiczne, festyny, ciekawe ekspozycje, to tylko część prezentowanej tu oferty.

Ogrodzieniec z lotu ptaka