Jeżeli kiedykolwiek słyszeliście średniowieczny romans rycerski o Walgierzu Wdałym, chociaż zaczęliście czytać pierwszą stronę „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza, chcielibyście skosztować specjałów Benedyktynów lub pragniecie zobaczyć jedno z najciekawszych miejsc pod Krakowem to Tyniec jest niezbędnym punktem na mapie naszej wycieczki.

Jak się dostać do tej miejscowości? Tyniec jest końcowym przystankiem Krakowskiego Tramwaju Wodnego. To jednak dosyć droga opcja. Do miejscowości dojeżdżają również autobusy.  Świetnym pomysłem na lato jest rower. Do Tyńca wyznaczono wzdłuż Wisły specjalną trasę dla jednośladów. Jedynym problemem może być znalezienie miejsca w którym trzeba na nią wjechać. Po drodze mijamy nowe podmiejskie osiedla, jednorodzinne domki, zarośla. Po prawej stronie, za Wisłą, na porośniętej lasem górze lśni w porannym słońcu klasztor na Bielanach. Siedziba pustelników i mnichów – Kamedułów. Kobiety mogą przekraczać progi tego kościoła tylko 12 dni w ciągu całego roku.
Mijamy Stopień Wodny Kościuszko , spiętrzenie Wisły obok którego zbudowano nowoczesny tor do uprawiania kajakarstwa górskiego.  Minęła 1-2 godzin od naszego wyjazdu z miasta. Stąd już niedaleko do naszego celu.


Za zakrętem obmywana modrymi wodami Wisły błyszczy biała wapienna skała. Na skale, z daleka jakby połyskują mury prastarego klasztoru w Tyńcu, siedziba Benedyktynów. Okoliczne skałki i kamienie pamiętają jeszcze dawniejsze czasy… zobaczmy najpierw jednak sam klasztor. Mijamy gospodę „Pod Lutym Turem”. Tu rozpoczyna się akcja słynnej powieści „Krzyżacy”, i powoli wspinamy się brukowaną drogą do klasztoru. We wnętrzu można poczuć ducha średniowiecza. Benedyktyni to zakon specjalizujący się w zielarstwie i uprawie roślin – tuż przy murach jest więc obowiązkowy ogród. Ze wzgórza w Tyńcu rozciąga się widok na całą okolicę. Na najbliższym widocznym pagórku zwanym „Grodzisko” do dziś znajdziemy ślady po wałach prastarej osady. Według archeologów mieszkali tam kiedyś Celtowie, podobno to z ich języka wzięła się nazwa miejscowości. Tyn – to po celtycku mur, ogrodzenie. Później na wzgórzu „Grodzisko” stał średniowieczny gród. Być może tam właśnie rozegrały się wydarzenia opisane później w romansie rycerskim o Walgierzu Wdałym.  Na innym widocznym z daleka pagórku po drugiej stronie Wisły znaleźć można resztki zamku Konrada Mazowieckiego. Spójrzmy jednak znów na sam klasztor. Pod średniowiecznymi murami archeolodzy znaleźli pochodzący z okresu wczesnego średniowiecza grób. Był on jednak pusty – znajdowały się tu tylko resztki starej trumny. Być może w tej jamie spoczywało ciało fundatora klasztoru – Bolesława Śmiałego, zabójcy świętego Stanisława. Średniowieczni księża uważali go za króla-tyrana, wroga Kościoła.  Możliwe że w XIII wieku mnisi wykopali szczątki złowrogiego króla-zabójcy. Co się z nimi stało później, nie wiadomo…