W pobliżu tamy i zalewu Rożnowskiego, gdy posuniemy się nieco dalej z prądem Dunajca, natrafimy na drugie nieco mniejsze sztuczne jezioro. Nad wodą na niewielkim wzniesieniu stoi tu malowniczy, zrekonstruowany kamienny zamek Tropsztyn, którego sylwetka odbija się w tafli wody. Na szczycie wieży poruszana lekkimi powiewami wiatru znad rzeki faluje delikatnie polska flaga. Na drugim brzegu długiego jeziora widać zabudowania wsi Tropie. Trudno opisać jak niezwykłe rzeczy wydarzyły się kiedyś w tym, wydawało by się z pozoru spokojnym miejscu.

 


Z szybkością błyskawicy przenieśmy się w czasie o tysiąc trzysta  lat.  Znajdujemy się w okresie pierwszych Słowian. Na rzece nie ma zapory, Dunajec rozlewa się tu szeroko i zakręca tworząc naturalny bród – przejście przez wodę. Miejsce to, zwane później Bramą Sądecką, to jeden z fragmentów kupieckiego szlaku, łączącego bogate Bizancjum (państwo na terenach dzisiejszej Grecji i Turcji) z wybrzeżem Bałtyku.

Kilkaset lat później, w X wieku państwo Polskie przyjmuje chrzest. Nowa religia bardzo powoli przyjmuje się jednak w kraju Piastów. Sensację może wzbudzić fakt, że w tych okolicach żył pierwszy Polak,  uznany przez Kościół Katolicki za świętego! W czasach Bolesława Chrobrego, do niewielkiej wioski nad Dunajcem dociera  ponad czterdziestoletni mnich i pustelnik z okolic Krakowa – Świerad (który przyjął nowe, chrześcijańskie imię Andrzej). Zamieszkuje on w jaskiniach w pobliżu Tropia, praktykuje ascezę i nawraca wielu ludzi na nową wiarę. Źródełka z których czerpał wodę, do dziś mają podobno cudowną moc uzdrawiania. Pustelnik ostatecznie udaje się na Słowację, gdzie umiera a papież wkrótce wynosi go na ołtarze. Po kilkudziesięciu latach, we wsi Tropie w miejscu gdzie stała pogańska świątynia powstaje kościół.  Średniowieczna budowla pod wezwaniem św Świerada i Benedykta to dziś jeden z najstarszych kościołów na ziemiach Polski.

Przenieśmy się znów o kilkaset lat do przodu. W XIII wieku na wzgórzu w Tropsztynie założona zostaje pierwsza drewniana warownia, broniąca przejścia przez Bramę Sądecką. Budowla zostaje nazwana Tropsztynem, (zapewne pod wpływem średniowiecznej mody na nadawanie nazw o niemieckim brzmieniu.)

W 1574 roku kamienny już zamek, staje się siedzibą rycerzy-rozbójników. Rabusie napadali i okradali płynących Dunajcem flisaków, zabierając towary i zabijając każdego kto próbował stawiać opór. Blady strach padł na żyjących z rzecznego handlu chłopów i okolicznych magnatów którzy również czerpali z niego spore zyski. Sprawy musieli wziąć w swoje ręce praworządni rycerze z pobliskiego Rożnowa. Zakończyli oni piracki proceder wybijając rozbójników co do jednego oraz łupiąc i paląc zamek. Twierdza popadła w ruinę w XVII wieku.

W 1995 roku kolejny właściciel rozpoczął dość kontrowersyjną odbudowę warowni. Aby zamek był trwały wiele części odlano  z betonu, na dachu urządzono zaś lądowisko dla helikoptera. Dziś odrestaurowany zamek zachwyca większość przejezdnych, swoimi rozmiarami i malowniczą sylwetką, wykorzystane tu technologie wielu historyków sztuki przyprawiają jednak o ból głowy